19 Cze
2011

Temat niemodny i przemilczany

O starości obecnie pisze się i mówi dość niechętnie. Nie jest to temat medialny. Trudno przyciągnąć nim uwagę. Wielu z nas w głębi duszy boi się starości, więc wolimy nie wywoływać wilka z lasu. Czym właściwie jest i jak należałoby się do niej ustosunkować? Kiedy właściwie człowiek staje się stary?

Pojęcie względne

Starość jest pojęciem względnym. Od tego chyba należy zacząć. Dla nastolatka osoba mająca lat trzydzieści wydaje się już bardzo stara. Niektórzy po przekroczeniu dwudziestego roku życia czują się staro. Z czasem nastawienie ulega zmianie. Gdy zaś dochodzi się mniej więcej do czterdziestki, to już raczej udowadniamy sobie i innym, że to jeszcze młodość i nawet staramy czuć się młodo. Panowie nagle chętnie chcą uchodzić za chłopców, co kilkanaście lat temu uznaliby za obelgę, a panie za dziewczęta. Czterdziestoletnie dziewczęta umawiają się na kawę, zakupy czy na wizytę u kosmetyczki.
Biorąc to pod uwagę można łatwo dojść do wniosku, że starość jest w dużej mierze uwarunkowana naszym nastawieniem psychicznym. To niestety nie do końca prawda. Gdyby tak było to w zasadzie nastawienie psychiczne rozwiązywałoby wszystko. Wystarczy czuć się zawsze młodo, tak siebie postrzegać – i starość nie przyjdzie nigdy.

Naturę trudno oszukać

Ciało się zużywa. To jak szybko się zużywa zależy od wielu czynników. Częściowo od trybu życia. Aktywne życie plus właściwe odżywanie na pewno przedłużają młodość i to paradoksalnie nawet o kilkadziesiąt lat. Jednak nadużywa się tego faktu próbując lansować twierdzenie jakoby styl życia był tu jedynym czynnikiem. Pomijam już, że sporo z tego co uważa się za zdrową żywność zdrowe wcale nie jest. W tym artykule nie chcę się na tym skupiać. Musimy jednak pamiętać o tym, że niejedna choroba może pojawić się nagle. Bywa, że drzemie ukryta gdzieś w naszych genach. Równie dobrze przydarzyć nam się mogą wypadki i kontuzje. To razem i z osobna stopniowo osłabia nasze ciało.
Nie opisuję tego, by roztaczać tu katastroficzne wizję czy krzewić pesymistyczny determinizm. Po prostu – nastawienie psychiczne wszystkiego nie załatwia i musimy o tym pamiętać.
Statystyka pokazuje, że żyjemy coraz dłużej. Pewnie kolejne pokolenia starość będą przeżywać grubo po setce, dla nas to może jeszcze niemożliwe? Nie wiadomo. Zawsze można próbować. Na pewno medycyna musi odejść od przestarzałych paradygmatów i metod leczenia, które obecnie więcej szkodzą jak pomagają. Zapewne kiedyś to nastąpi. Warto jednak myśleć o tym pozytywnie i niejako na wyrost zakładać, że przynajmniej do setki się dożyje. Znam wiele przypadków ludzi, którzy przez lata chodzi i mówili, że np. pięćdziesiątki nie dożyją. Faktycznie nie dożyli.

Ci, którzy utknęli w udawaniu młodości

Mimo to w dużej mierze od nas zależy to kiedy starość faktycznie zapuka do naszych drzwi. Wspomniany styl życia to tylko jedna strona medalu. Drugą jednak pozostaje owo psychiczne nastawienie. Trzeba je dobrze zrozumieć. To co opisałem na początku nie jest dokładnie tym pożądanym stanem. Jest zwykłą negacją i ucieczką od prawdy. Można mieć lat pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt i udawać nastolatka. Będzie te raczej śmieszne i zarazem żałosne. Nie w tym rzecz. Nie tędy droga.
Ma się tyle lat ile się ma i nie ma sensu temu zaprzeczać. Jasne, że nie zwalnia to z dbania o swoje ciało czy nawet starania się o jego atrakcyjność. Mężczyzna czy kobieta w późnym wieku nadal może być atrakcyjna. Może niekoniecznie dla pokolenia swoich wnuczków, ale…
Smukłą sylwetkę można zachować przez całe życie. W dużej mierze zależy to od wspomnianego już trybu życia. Od unikania głodówek (tak, to nie jest błąd w tekście) czy absurdalnych diet odchudzających. To samo dotyczy libido.
Wróćmy jednak do samego nastawienia. Wiek ma nie tylko swoje prawa ale i obowiązki. Choćby te związane z doświadczeniem i nabytą wiedzą. Głupotą jest całe życie odgrywać roztrzepaną nastolatkę. Nie wolno jednak popadać też w iluzję wszechwiedzy. Obecnie świat zmienia się bardzo gwałtownie, za przemianami technologicznymi idą przemiany społeczne i mentalne. Świadectwem młodości, tej psychicznej, jest nadążanie za tymi przemianami. Dziś nie udaje się to nawet wielu dwudziestolatkom.
Starsi ludzie wychodzą z błędnego założenia, że młodzi np. „znają się na komputerach”, co przekłada się wielogodzinnym męczeniu gier komputerowych lub bezkrytycznym korzystaniu z tzw. social mediów. W rzeczywistości osoby te nie potrafią wyzyskać techniki dla rozwoju swojej osobowości, a tylko zatrzymują się w procesie dojrzewania. Trzydziestolatek tracący pół dnia na gry komputerowe nie jest nowoczesny, jest niedojrzały – by nie użyć tu mocniejszych słów.
Prawdziwy rozwój polega na czym innym, tak samo jak nadążanie za epoką. Ci, którzy utknęli w grach już za nią dawno nie nadążają. Nie chodzi o to by potępiać taką rozrywkę, lecz nie może ona stać się treścią życia. Zresztą nie ukrywam, że jest ono na tyle ciekawe (życie), że szkoda czasu na głupawe strzelarki. Co jakiś czas pojawiające się teksty sugerujące, iż gry komputerowe rozwijają inteligencję według badań „amerykańskich uczonych” to zwykły bełkot!

Czy jest właściwie nastawienie do życia?

Więc właściwie o jakie nastawienie chodzi? Część odpowiedzi na to pytanie już padła. Trzeba nadążać za swoją epoką. Świat nie jest już taki, jakim był w naszym dzieciństwie. Nie można do niego przykładać przebrzmiałych kryteriów.
Należy również nauczyć się cieszyć życiem, a dokładnie pewnymi chwilami. W tym celu często będzie trzeba sięgnąć do swojego wnętrza i nieco je uporządkować. Przeanalizować sytuacje z dzieciństwa, które sprawiają, że przez całe życie tylko narzekamy i marudzimy. Nie potrafimy dostrzec pozytywów tego co mamy i co nam się przydarza. Większość nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo zmienia to i jakość i długość ich życia. Praca na sobą jest trudna, ale jest niezbędna – tak samo jak odpowiednio dawkowany wysiłek fizyczny.
Trzeba nauczyć się cieszyć filiżanką porannej kawy czy drinkiem po pracy. Nie chodzi tu jednak o to, by cały czas myśleć tylko o tym kiedy wreszcie można będzie odpocząć. Satysfakcja z pracy też jest nieodzowna. Należy nauczyć się dostrzegać wyjątkowość każdej chwili.
Rozwój swojej wiedzy i zainteresowań to kolejny punkt, bez którego się nie obędzie. Tyle teraz mówi się o zaniku czytelnictwa. Nie mam ochoty przełączać się do tego medialnego chóru. Napisze to wprost. Jeśli nie masz czasu na przeczytanie choć jednej książki tygodniowo to staczasz się analfabetyzm i szybko dopadnie Cię tzw. skleroza. Gdy widzi się jakość wypowiedzi zamieszczanych w internecie nachodzi człowieka groza.
Bynajmniej nie są to rzeczy obojętne dla naszego zdrowia, samopoczucia czy jakości życia. To one je kształtują. Dlatego jest ono miałkie, bo brak w nim ambicji intelektualnej i zwykłej, a może niezwykłej chęci życia. Jak tu szybko się nie zestarzeć, gdy ciągle się marudzi i wszyscy wokół odnoszą wrażenie, że dla tego człowieka życie to tylko ciężar. Tak nastraja swoją psychikę i ciało, że one ostatecznie robią wszystko, by tę udrękę skrócić! Niejednokrotnie ciągłe narzekanie skraca życie o 10-20 lat.

Rola dobrego partnera

Ważny jest także partner życiowy i jego nastawienie do życia. Z dobrym partnerem/partnerką można cieszyć się życiem. Zarówno seksem, jak i ciekawą rozmową czy też dzielić inne pasje. Partner nieustannie narzekający tylko nas dobija. Nie ma za to nic lepszego, jak dwoje ludzi, którzy potrafią cieszyć się życiem i razem i osobno.
Taki partner będzie dopingował do tego, by bardziej się starać, by rozwijać zainteresowania i nie „zardzewieć”. To rzecz niezmiernie ważna. Wzajemna motywacja do życia. Jakoś rzadko patrzy się na relacje międzyludzkie w tym aspekcie. Zwłaszcza te męsko-damskie.

Nowe znaczenie pojęcia „starość”

Nie chodzi o to, by przed starością uciekać lub się jej wypierać. Bardziej o to, by nauczyć się mądrze przeżywać swoje życie. Wtedy i sama starość nabierze zupełnie innego znaczenia. Mam nadzieję, że sami zrozumiecie jakie to znaczenie i jakie treści w sobie kryje.

Brak komentarzyBez kategorii, Wszystko inne Tags: , , ,

No comments


Name


Email (will not pubblished)


Website/URL