22 Mar
2012

W pismach kobiecych i generalnie we wszystkich tekstach traktujących o zdrowiu i adresowanych do kobiet bardzo podkreśla się zalety zielonej herbaty. Ma ona chronić przed nowotworami, innymi chorobami, odchudzać, łagodzić objawy menopauzy itd. itp. etc. Co prawda jej sceptyków też nie brakuje, ale patrząc po ilości dostępnych publikacji naukowych na jej temat i na wyniki badań (choćby nawet niejednoznaczne) oraz na to, że pijący hektolitry zielonej herbaty Japończycy są tak zdrowi i żyją tak długo jak niewiele innych nacji trudno oprzeć się przyciąganiu tej herbaty i cóż… chyba trzeba jej w końcu spróbować. Co ciekawe w porównaniu z białą herbatą zielona herbata to przysłowiowy „pikuś”. Pijąc tę białą można ponoć zahamować procesy starzenia, a czerwona herbata? Wiadomo, to źródło polifenoli i czołowy herbaciany odchudzacz. Naprawdę trzeba ich spróbować.
Ale czy aby na pewno warto? Cóż, dwie czy trzy filiżanki dziennie nikomu nie powinny zaszkodzić, a pomóc mogą i to bardzo.

Starzenie się organizmu

Chyba najbardziej przekonują mnie wyniki badań, w których stwierdzono, że dzięki piciu herbaty (zielonej, czerwonej, białej, czarnej – gatunek praktycznie nie miał znaczenia) można spowolnić starzenie się organizmu. Naukowcy z Hong Kongu sprawdzili długość telomerów (sekwencji DNA) u kobiet i mężczyzn pijących herbatę i nie przepadających za nią. Średni wiek badanych wynosił 65 lat, a badano około dwóch tysięcy osób. Okazało się, że wielbiciele herbaty tj. osoby wypijające ją w ilości ok. 750 ml dziennie były średnio o pięć lat młodsze biologicznie od swoich rówieśników. To zjawisko nie dotyczy jakiegoś szczególnego gatunku herbaty wystarczy ją po prostu pić, choć przypuszczam, że jakość samej herbaty (liści) może mieć jakieś znaczenie.
Jeszcze inne zjawisko zaobserwowano w przypadku białej herbaty (tu konkretnie wskazano na ten właśnie rodzaj naparu). Mianowicie okazało się, że biała herbata zawiera substancje, które przeciwdziałają aktywizacji enzymów przyczyniających się do rozpadu włókien kolagenowych i elastynowych. Jednym słowem dzięki niej zapewniamy sobie piękniejsze ciało (na dłużej bez zmarszczek) i lepsze funkcjonowanie stawów, choć jak twierdzą niektórzy naukowcy herbata spożywana w nadmiarze może przyczyniać się do wzrostu ryzyka zachorowania na reumatoidalne zapalenie stawów.

Przeciwnowotworowe działanie zielonej herbaty

Od dawna uważa się, że zielona herbata działa antymutagennie. Już kilka lat temu czytałam o badaniach prowadzonych w Singapurze, z których wynikało, że kobiety wypijające spore ilości zielonej herbaty rzadziej zapadają na raka piersi i raka jelita grubego. Niestety u mężczyzn nie zaobserwowano podobnej korelacji. Być może działanie ochronne, oprócz polifenoli, wykazują fitoestrogeny zawarte w zielonej herbacie, a wiadomo, że fitoestrogenów mężczyźni raczej powinni unikać.
Jednak główną bronią do walki z nowotworami jest galusan epigalokatechiny zawarty właśnie w zielonej herbacie. Możliwości jego zastosowania są dość duże. Amerykanie już zdaje się potwierdzili, że galusan bardzo pozytywnie stymuluje leczenie białaczki limfatycznej, co ciekawe u osób, które poddawano leczeniu galusanem stwierdzano regresję (remisję) choroby. Oczywiście badania nie są jednoznaczne.
Ciekawe jest też to, że zielona herbata i czerwone wino (niestety nie pamiętam czy razem czy każde z osobna) przerywają ścieżkę sygnałową w zmutowanych komórkach (rakowych) przez co również dochodzi do zahamowania rozwoju a nawet regresji nowotworów.

Dodam jeszcze, że herbata ma nas chronić przed osteoporozą i chorobami zębów, ma też poprawiać metabolizm. Sprzyja też relaksowi a jej zalety można by mnożyć i mnożyć. Myślę, że w naszym wieku warto o niej pamiętać i włączyć ją na stałe do codziennego menu (oczywiście zachowując umiar).

Brak komentarzyBez kategorii, O diecie, odżywianiu i odchudzaniu, Ogólnie o menopauzie i problemach z nią związanych, Zdrowe życie

No comments


Name


Email (will not pubblished)


Website/URL