24 Sie
2012

Czy po czterdziestce, albo pięćdziesiątce warto jeszcze brać się za usuwanie rozstępów? A czemu nie drogie panie? Jeśli na przeszkodzie stoi lenistwo wraz ze stekiem niepoważnych ( uzasadniających je) wymówek, usuwanie rozstępów czy w ogóle jakiekolwiek działania mające na celu powstrzymanie postępującej wraz z wiekiem destrukcji organizmu nie mają sensu, ale moim zdaniem nie można się poddawać temu lenistwu. Nigdy. Nawet po pięćdziesiątce, sześćdziesiątce – kiedykolwiek. Popatrzcie na Jane Fondę – fakt, że pomogli jej nieco chirurdzy i terapie m.in. testosteronem, ale gros młodego (jak na jej lata) wyglądu zawdzięcza sobie – takiemu, a nie innemu stylowi życia i zdrowemu odżywianiu. Odkąd pamiętam mówiło się o Fondzie i jej aerobiku. Może nie jest to moja ulubiona forma aktywności fizycznej, ale są inne. Poddawać się nie można o czym przekonują kolejne przykłady – kobiety i mężczyźni w słusznym wieku biegający maratony czy pewna Brazylijka (chyba, w tej chwili nie potrafię znaleźć newsa na jaki chciałam się powołać), która bodajże po pięćdziesiątce rozpoczęła przygodę z siłownią. Przygoda trwa do teraz, kobieta ma coś koło sześćdziesięciu czy siedemdziesięciu lat i w dalszym ciągu wygląda na pięćdziesiąt – a nawet mniej sądząc po przeciętnych pięćdziesięciolatkach.

Tyle tytułem przydługiego wstępu. Wróćmy do rozstępów – jeśli towarzyszyły nam przez całe życie pozbycie się ich będzie bardzo trudne, a wręcz niemożliwe bez zabiegów, ale warto nad nimi popracować. Warto o tyle, że wszystko cokolwiek zrobimy dla nich zrobimy tak naprawdę dla siebie – dla naszej całej skóry. Nawet jeżeli rozstępy nie znikną to wzmocnimy struktury kolagenowe przez co skóra stanie się jędrniejsza, a my damy kolejnego prztyczka w nos zmarszczkom i starzeniu się. Warto? Wg mnie tak dopóty, dopóki nie wyrządzamy sobie szkody podejmowanymi działaniami (to po pierwsze) i destrukcyjnym, obsesyjnym myśleniem o starości. Każdy zabieg kosmetyczny starajcie się więc traktować jako chwilę relaksu, czas na podkreślanie zewnętrznego i wzmacnianie wewnętrznego piękna. Warto robić coś dla siebie. Serio.

A teraz do rzeczy.

Rozstępy

Przejmują się nimi zwłaszcza młode kobiety, a my? Po porodach i po kilku a może i kilkunastu dietach? Zaakceptowałyśmy je? Jeśli tak – to nie wiem czy taka akceptacja jest powodem do współczucia czy raczej przyczynkiem do gratulacji. Pewne niedoskonałości fakt – akceptować trzeba, ale jeśli można z nimi zawalczyć dlaczego miałybyśmy poddawać się szczególnie wtedy, gdy dzięki takiej walce można odnieść sporo innych korzyści. Ja się nie poddaję, oto moja recepta na rozstępy i opóźnienie starości.

Naprzemienne masaże i smarowanie skóry

Odkąd przeczytałam, że słynna Sissi uwielbiała zimne kąpiele i to w połączeniu z aktywnością (ponoć zawzięcie spacerowała długimi godzinami) sprawiło, że do chwili swojej tragicznej śmierci zachowała niemal dziewczęcą urodę, postanowiłam nie przesadzać z ciepłem w czasie codziennych pryszniców. Od czasu do czasu potrzebuję gorącej kąpieli (wytrzymuję w niej nie więcej niż 15 minut), ale na co dzień myję się pod prysznicem, który kończę polewaniem się naprzemiennie strumieniami zimnej (coraz zimniejszej) i ciepłej (nie gorącej) wody. To zmusza naczynia krwionośne i limfatyczne do pracy, a zimno dodatkowo ujmuje lat (podobno). Tym sposobem mam zamiar wydłużyć młodość.
Po prysznicu z reguły smaruję się jakimś olejkiem, ostatnio rycynowym, wcześniej oliwą z oliwek, jeszcze wcześniej próbowałam biszolinu (to nie olej a raczej mineralny balsam). A na miejsca problematyczne stosuję specjalistyczne kosmetyki czyli np. krem przeciwko rozstępom. Aktualnie używam kremu Dermology Stretch Mark. Wcześniej był to żel Vichy, z którego jestem średnio zadowolona. Efekty po Dermology, jak na razie bardzo zadowalające.

Kolagen rządzi

Od paru miesięcy zajadam się też kolagenem. No, może trochę przesadziłam, ale regularnie stosuję suplementację dwoma preparatami, jednym jest czysty kolagen od Health Spark, drugim (na zmianę) kolagen od Olimpu – ten akurat zawiera mniej kolagenu, ale jest to kolagen z różnymi dodatkami.

Efekty już widać

Skóra nabrała jędrności, powoli znikają pergaminowe struktury widoczne już tu i ówdzie. Myślę, że warto się postarać. Co Wy na to Drogie Panie?

Brak komentarzyBez kategorii, Pielęgnacja ciała

No comments


Name


Email (will not pubblished)


Website/URL